za-co-on-sie-obrazil blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

Dla odmiany. Choć temat „za co obraziła się moja szefowa” to materiał na oddzielnego, niezwykle obszernego bloga, to mała próbka właśnie w tym miejscu.

Scenka 1

Zdzwaniamy się z moją szefową wczesnym wieczorem, żeby ustalić gryplan na następny dzień. Ustalamy. Wszystko dograne i dopięte na ostatni guzik. Skończywszy swoja zadania na bieżący dzień z czystym sumieniem kładę się spać.

Telefon po jedenastej wieczorem.
ONA: To ja. Gdzie jesteś?
Ja: Yyy? Ach tak, w domu…
ONA: Co masz taki dziwny głos?
Ja: Spałam.
ONA: Jak to spałaś???? Przecież ja mam jeszcze do ciebie sprawy! Powinnaś do mnie zadzwonić i powiedzieć, że zamierzasz się położyć spać!
Ja (otumaniona, jakby mnie ktoś obuchem w łeb potraktował): Przepraszam. Niechcący zasnęłam.

Scenka 2

Mój chłopak wpada do biura mojej szefowej, gdzie zastaje kilka znajomych osób.Wita się standardowym „cześć” ze wszystkimi. Moja szefowa (z którą niejedną wódkę wypił) napada na niego, że nie wszystkich przywitał. Wszyscy patrzą na nią zdumieni.

ONA: No tak, ale MNIE to nie przywitałeś!
ON: Jak to? Przecież powiedziałem ci „cześć”.
ONA: Phi! Jesteś chamem. Powinieneś powiedzieć „dzień dobry”!

Gdybym jej nie znała – oprócz tego, że byłabym znacznie szczęśliwszą osobą – nie uwierzyłabym w autentyczność niektórych wydarzeń.

Noworoczne postanowienie – już w trakcie realizacji – ZMIENIĆ PRACĘ! :-)

Czasem jest tak, że finansowo przędę tak cienko, że aż strach. Rozbijam wtedy świnkę-skarbonkę i żyję z drobnych oszczędności. Któregoś dnia takimi właśnie drobnymi oszczędnościami – monetami o nominale 10, 20 i 50 groszy – postanowiłam zapłacić kierowcy autobusu za bilet (7,40).

Wręczyłam mu pieniądze, a on prychnął.
Ja: Odliczone.
ON: Dla mnie to nie są odliczone!!!
Ja (ugodowo): Oczywiście, więc proszę sprawdzić.
ON zabulgotał.

Przepraszająco popatrzyłam na faceta, który czekał za mną w kolejce. Uśmiechnął się mówiąc, że nie ma sprawy, że to pieniądze, jak inne.

Kierowca warknął.
Ja (do faceta w kolejce): Mnie takimi płacą, ja też czasem muszę zapłacić drobnymi.
Kierowca zacharczał: Ja pani takimi nie płaciłem!
Ja: Trudno, to też pieniądze.
ON: Niech pani zamilknie! Niech się pani nie odzywa! Niech pani nic nie mówi!!!


  • RSS