Dla odmiany. Choć temat „za co obraziła się moja szefowa” to materiał na oddzielnego, niezwykle obszernego bloga, to mała próbka właśnie w tym miejscu.

Scenka 1

Zdzwaniamy się z moją szefową wczesnym wieczorem, żeby ustalić gryplan na następny dzień. Ustalamy. Wszystko dograne i dopięte na ostatni guzik. Skończywszy swoja zadania na bieżący dzień z czystym sumieniem kładę się spać.

Telefon po jedenastej wieczorem.
ONA: To ja. Gdzie jesteś?
Ja: Yyy? Ach tak, w domu…
ONA: Co masz taki dziwny głos?
Ja: Spałam.
ONA: Jak to spałaś???? Przecież ja mam jeszcze do ciebie sprawy! Powinnaś do mnie zadzwonić i powiedzieć, że zamierzasz się położyć spać!
Ja (otumaniona, jakby mnie ktoś obuchem w łeb potraktował): Przepraszam. Niechcący zasnęłam.

Scenka 2

Mój chłopak wpada do biura mojej szefowej, gdzie zastaje kilka znajomych osób.Wita się standardowym „cześć” ze wszystkimi. Moja szefowa (z którą niejedną wódkę wypił) napada na niego, że nie wszystkich przywitał. Wszyscy patrzą na nią zdumieni.

ONA: No tak, ale MNIE to nie przywitałeś!
ON: Jak to? Przecież powiedziałem ci „cześć”.
ONA: Phi! Jesteś chamem. Powinieneś powiedzieć „dzień dobry”!

Gdybym jej nie znała – oprócz tego, że byłabym znacznie szczęśliwszą osobą – nie uwierzyłabym w autentyczność niektórych wydarzeń.

Noworoczne postanowienie – już w trakcie realizacji – ZMIENIĆ PRACĘ! :-)