Od kilku dni awantura goni awanturę. Mam wrażenie, że problemem jest samo to, że istnieję. Nie wolno mi nawet posprzątać, bo okazuje się, że robię to źle, w nieodpowiednim czasie. Zakupy – źle, pusta lodówka – źle. Każdy wie, o czym mówię. Gdy tak zachowuje się kobieta, można to zwalić na PMS. A gdy tak zachowuje się mężczyzna…?

Widzę, że ON siedzi wkurzony, wręcz gotuje się w środku i tylko czeka na okazję, żeby wybuchnąć. Mam już dosyć krzyku, nie chce mi się pakować w celu przeprowadzenia spektakularnej sceny rozstania, więc w końcu późnym wieczorem nie wytrzymuję.

Ja: Gdy tylko wstaniesz rano, pierwszą rzeczą, jaką kupisz, choćby za ostatnie pieniądze, ma byc tytoń.

Gdy tak zachowuje się mężczyzna, oznacza, że rzucił palenie.