Skumulowaliśmy się z mężem w naszej niewielkiej łazience i oglądamy się w lustrach.

Ja: Boże, jaka jestem stara. Dlaczego nie mogę wyglądać tak, jak dziesięć lat temu?
ON: No coś ty, świetnie wyglądasz. Ja to jestem stary…
Ja: Teraz wyglądasz o niebo lepiej, niż osiem lat temu, gdy cię poznałam. Ludzie dają ci dziesięć lat mniej, niż masz naprawdę!
ON: Bzdura! Właśnie, że wyglądam gorzej! Osiem lat temu stada lasek się z mną uganiały.

I wzdycha tęsknie. Robię w pamięci przegląd stosownych okoliczności. I „lasek”.

Ja: Nooo. A teraz się mnie boją!
ON (przyglądając mi się z wielką uwagą): Myślisz, że to dlatego, że taka straszna jesteś?

Taaak. To by tłumaczyło tę przedziwną regułę, że brzydkie żony rzadko bywają zdradzane.
Szczęście w nieszczęściu.